Zapraszamy na wystawę prac malarskich!
Już 19 września o godz. 15:00 w Galerii na Knajfeldzie w Bytomiu odbędzie się wernisaż wystawy prac malarskich nauczyciela przedmiotu Rysunek i Malarstwo w Liceum Sztuk Plastycznych prof. Karzimierza Frączka
To wyjątkowa okazja, by zobaczyć twórczość artysty na co dzień dzielącego się z młodymi adeptami sztuki swoją wiedzą, doświadczeniem i pasją do malarstwa.
Zapraszamy uczniów, absolwentów, miłośników sztuki, przyjaciół szkoły oraz wszystkich, którzy chcą spędzić sobotnie popołudnie w atmosferze sztuki i inspirujących spotkań.
Wernisaż: 19.09, godz. 15:00
📍 Galeria na Knajfeldzie, Bytom

Przyjdźcie, zobaczcie i dajcie się zainspirować!
Sam artysta o wystawie:
DWA ŻYWIOŁY – JEDNA PAMIĘĆ
Albania i Polska. Dwa odległe krajobrazy, dwa odmienne światła, dwie temperatury świata.
Z jednej strony rozpalone wybrzeże Adriatyku, piasek, morze i porzucone łodzie. Z drugiej – chłodne Tatry, śnieg, drewniane chałupy Orawy, wierzby i ciche doliny. A jednak pomiędzy tymi miejscami istnieje niewidzialna więź. Nie jest nią podobieństwo natury, lecz pamięć.
W obu krajobrazach odnajduję ślady czasu
i ludzkiej obecności: przedmioty, które przetrwały swoich właścicieli, drewno, które pamięta dotyk, łódź, która przestała być łodzią, starą framugę, która utraciła swój dom. Krajobraz nie jest dla mnie wyłącznie widokiem. Jest tym, co widzę i tym, co pozostaje pod powierzchnią.
ALBANIA – KRAJOBRAZ ŻYWIOŁU
Plaża w Rrjoll. Gorące powietrze drży nad piaskiem. Morze wyrzuca na brzeg to, co wcześniej należało do jego głębi: fragmenty łodzi, drewno, muszle, plastik, pojedyncze buty. Przedmioty pozbawione właścicieli stają się śladami cudzych historii. Morze nie jest tu tłem. Jest żywiołem – pięknym i bezlitosnym. Wspomnienie zatopionych łodzi „Katri i Radës” nadaje tym obrazom dodatkowy wymiar. Plaża staje się miejscem, w którym natura przechowuje pamięć o tych, którzy nie wrócili. W obrazie „Cień na plaży
w Rrjoll” blaszana łódź, wypełniona wodą, stoi między wydmą a morzem. Ciężka, nieruchoma, jakby od dawna niczyja. A jednak pozostaje cień – znak, że historia może jeszcze się nie skończyła. Że to, co umarło, może kiedyś powstać. Podobnie w RYBACKIEJ CHACIE fragment starej framugi otrzymuje drugie życie. Nie poszukuję takich przedmiotów – to one mnie znajdują. Stają się pytaniem o pamięć, przemijanie
i ludzką obecność. W materii odnajduję ślady historii, które można ocalić, nadając im nowe, uniwersalne znaczenie.
POLSKA – KRAJOBRAZ TRWANIA
Po drugiej stronie tego doświadczenia znajduje się polski krajobraz: Orawa, Tatry, drewniane chałupy, wierzby, śnieg i zamarznięte świerki. Tutaj nie ma gwałtownego uderzenia morza.
Jest cisza. Ale ta cisza również nie jest spokojna. Tatry nie są dekoracją ani turystycznym widokiem. Są obecnością. Stoją ponad człowiekiem i poza nim. Śnieg pada. Góry milczą. Serce milknie razem z nami. W zimowych pejzażach chłód staje się materią malarską. Grubo kładziona farba, impast, ślad szpachli czy patyka nie opisują jedynie powierzchni gór – budują ich fizyczną obecność. Obraz nie chce być ilustracją Tatr. Chce być ich doświadczeniem.
Albania i Polska spotykają się więc w pamięci. Na południu pamięć przychodzi z morza. Żywioł wyrzuca na brzeg łodzie, drewno i przedmioty, które przeżyły swoich właścicieli. Na północy pamięć pozostaje w ziemi – w drewnianych chałupach, starych framugach, wierzbach
i górach. Albański pejzaż jest gwałtowny. Polski – powolny. Jeden mówi językiem sztormu. Drugi – śniegu. Jeden jest rozpalony do białości. Drugi zanurzony w granacie i zimnie. Ale oba mówią o tym samym: o przemijaniu, o człowieku, który zostawia po sobie ślad, i o naturze, która ten ślad przechowuje, zaciera, a czasem – niespodziewanie – oddaje.
Dlatego PODWÓJNY KRAJOBRAZ nie jest zestawieniem dwóch miejsc. Jest próbą zobaczenia jednego świata z dwóch stron: morze
i góry, gorąco i mróz, ruch i bezruch, rozpad
i trwanie, śmierć i oczekiwanie na powrót. Wracam do krajobrazu nie po to, by go jedynie namalować. Wracam, aby sprawdzić, co
z niego pozostało. Co przetrwało człowieka. Co przechował wiatr. Co oddało morze. Co zasypał śnieg. I co – mimo wszystko – wciąż czeka na swoje drugie życie.



